Europejski Trybunał Praw Człowieka a prawo genetycznych rodziców do decydowania o losie embrionów.

   Wstecz

Sprawa Evans przeciwko Zjednoczonemu Królestwu (nr skargi 6339/05)rozstrzygnięta przez Europejski Trybunał Praw Człowieka 10 kwietnia2007 r. budzi refleksje o życiu, zgodzie na jego poczęcie,rodzicielstwie i wolności wyboru. Tego typu refleksje są zawsze aktualne, choć sprawa nie miałaby miejsca kilkadziesiąt lat temu, gdy nie znane były metody wspomaganego rozrodu, w szczególności zapłodnienie in vitro czy zamrażanie embrionów.

Fakty

Skarżąca i jej partner zgłosili się na do kliniki leczenia niepłodności, chcąc poddać się zabiegowi zapłodnienia in vitro. W październiku 2000 r. pani Evans dowiedziała się jednak, że ma raka narządów rodnych, co oznaczało konieczność ich usunięcia i utratę zdolności poczęcia własnych dzieci.Ponieważ choroba rozwijała się powoli, możliwe było jeszcze pobranie z jej organizmu komórek jajowych, które miały zostać wykorzystane do zapłodnienia in vitro. Oboje partnerzy podpisali deklarację wymaganą przez ustawę o zapłodnieniu ludzi i embriologii (Human Fertilisationand Embryology Act, dalej HFEA) z 1990 r. Zostali również powiadomieni,że do czasu przeniesienia embrionów do organizmu kobiety mogą wycofać swoją zgodę na ten zabieg. Skarżąca dowiadywała się w tym czasie, czy istnieje możliwość zamrożenia jej niezapłodnionych komórek jajowych,lecz podobno taka metoda znacznie zmniejszyłaby szansę na udany zabieg,a poza tym była wykonywana w innych klinikach. Jej pytanie zapewne spowodowane było tym, że wcześniejsza próba zapłodnienia in vitro została udaremniona, gdyż jej pierwsze małżeństwo rozpadło się.

Zgoda partnerów dotyczyła użycia ich komórek do zapłodnienia „na własne potrzeby” czyli do poczęcia ich własnego dziecka. Podobnie zaznaczyli oni w deklaracji zgodę na przechowywanie zamrożonych embrionów przez okres do 10 lat oraz dalsze przechowywanie w razie ich śmierci lub choroby psychicznej. Zabieg pobrania komórek odbył się w listopadzie2001 r., po czym skarżąca przeszła zabieg usunięcia jajników. Embriony utworzone z komórek jajowych skarżącej i nasienia jej partnera zostały zamrożone, gdyż zalecane było, aby implantacja miała miejsce dopiero 2lata po operacji. W maju 2002 r. związek skarżącej i jej partnera także się rozpadł. Mężczyzna wycofał swoją zgodę na wykorzystanie embrionów utworzonych z jego nasienia. Zgodnie z art. 8(2) załącznika nr 3 wyżej wspomnianej ustawy, klinika miała w tym wypadku prawny obowiązek zniszczenia zamrożonych embrionów.

Skarżąca wszczęła postępowanie, które miało powstrzymać klinikę przed zniszczeniem embrionów, opierając swój argument na art. 8, 12 i 14 Konwencji.Wnosiła także prawo do ochrony życia od momentu poczęcia na mocy art. 2i 8. W jej opinii, mężczyzna był związany swoją zgodą wyrażoną przed pobraniem komórek. Sąd pierwszej instancji uznał jednak, że zgoda partnera dotyczyła wykorzystania komórek dla ich wspólnego celu, toteż gdy wspólny cel odpadł, nie można od niego wymagać trwania w pierwotnym zamiarze posiadania dzieci ze skarżącą. Sąd zaznaczył nawet, że zapewnienia mężczyzny o miłości, oddaniu i chęci bycia zawsze razem są zwyczajowe, choć nie mają skutku prawnego. Poza tym instytucja wycofania zgody stanowiła proporcjonalne naruszenie prawa do założenia rodziny przez skarżącą i w ocenie sądu uwzględniała „dobro”nienarodzonego dziecka. Nie można również mówić o dyskryminacji, gdyż mężczyzna i kobieta w świetle ustawy mieli równe prawa.

Sąd apelacyjny posłużył się natomiast nakazem sądowej powściągliwości. Z zasady trójpodziału władzy wynika bowiem, że sądy nie powinny pełnić funkcji ustawodawcy i stosować prawa wbrew wyraźnym postanowieniom ustawy. Wyważenie interesów stron leczenia in vitro należy więc do Parlamentu, a nie do sądów. Współczucie i sympatia dla jednej ze stron nie uzasadnia uznania niekonkluzywności oświadczenia woli partnera pani Evans. Sądy nie powinny mieć więc prawa decydowania o tym, czy negatywne konsekwencje utraty możliwości posiadania genetycznych potomków przeważają nad negatywnymi konsekwencjami wynikającymi z braku nadania skutków prawnych wycofaniu zgody na wykorzystanie embrionów.Każdy wybór stanowi bowiem ingerencję w życie prywatne jednej lub drugiej strony. Co do zasady sądy obawiają się zarzutu zmuszania do rodzicielstwa.

Równy status

Sądy brytyjskie w dwóch instancjach utrzymywały, że kobieta i mężczyzna są traktowani przez HFEA jednakowo, gdyż zarówno jedno, jak i drugie może wycofać się ze złożonej wcześniej umowy na wspólne leczenie niepłodności i poczęcie dziecka in vitro. Jednak status mężczyzny i kobiety wydawał się w ocenie niektórych badaczy nierówny, ponieważ w tym czasie nie istniała rutynowa metoda zamrażania komórek jajowych,podczas gdy banki spermy funkcjonowały na porządku dziennym. W czasie trwania sprawy Natalie Evans w Wielkiej Brytanii nie odbyło się ani jedno udane zapłodnienie in vitro z użyciem zamrożonych komórek jajowych. W sytuacji – gdy kobieta nie ma możliwości poddania się leczenia niepłodności w inny sposób niż przez utworzenie embrionów z jej obecnym partnerem, a mężczyzna może po prostu zdeponować swoje gamety w banku, instytucja wycofania zgody jest krzywdząca dla kobiet.

Dla porównania w stanie Tenesee w sprawie Davis v Davis (842 S.W.2d 588(1992)) Sąd Najwyższy zadecydował, że możliwość wycofania zgody przez jednego z partnerów jest wyłączona, gdy dla drugiego partnera nie ma innych alternatywnych sposobów na poczęcie własnego dziecka. Prawne i moralne kontrowersje pojawiają się oczywiście wraz ze stwierdzeniem, że embrion jest dzieckiem in vitro i należy mu się ochrona przed unicestwieniem, a także że dobro dziecka przemawia za tym, aby mogło się urodzić. Standardowe podejście sądów w USA do tych spraw polega na wyważeniu interesów partnerów, biorąc jednocześnie pod uwagę interesnie narodzonego dziecka. Niektóre niższe sądy stanowe opierają swoje decyzje o prawo aborcyjne [1].

W rozumowaniu tych sądów należy porównać status prawny par, które zmuszone są poddać się leczeniu niepłodności i par, które nie mają biologicznych problemów z poczęciem własnego potomka. W przypadku rozpadu ich związku decyzja o losie embrionów, a prawnie rzecz biorąc opieka nad embrionami, przynależy kobiecie, gdyż to ona jest bardziej z nimi związana przez przyszłą ciążę, nawet gdy początkowo embriony znajdują się poza jej ciałem. W tym wypadku jej pozycja jest porównywalna do pozycji zdrowej kobiety,która ma prawo do podjęcia decyzji o aborcji wbrew woli ojca dziecka.

Argumenty prawne

Pierwszym argumentem w sprawach, gdy jedno z partnerów wycofuje zgodę na zapłodnienie in vitro, jest żądanie przyznania ochrony prawnej embrionom. Argument ten jednak traci na sile w świetle ustaw, które nadają skutek prawny zmianie woli partnerów, którzy zgodnie wnoszą o unicestwienie embrionów lub przekazanie ich na cele badawcze. Już na wstępie pojawia się wątpliwość, czy rodzice powinni mieć prawo do dysponowania embrionem jak własnością, czy może decyzja o losie embrionów powinna być niezależna od sytuacji emocjonalnej i materialnej dawców gamet. Specjalna Komisja Warnocka powołana w 1984 r. w Wielkiej Brytanii do oceny etycznych i społecznych skutków ustawy rekomendowała zmianę właśnie w tym kierunku, proponując przekazanie prawa decydowania instytucji przechowującej embriony [2].

Drugi argument odnosi się do pytania o pierwszeństwo prawa do rozmnażania nad prawem do nierozmnażania. Porównanie tej sytuacji do decyzji o przerwaniu ciąży sugeruje, że w konflikcie interesów przeważa głos kobiety. Można jednak uznać, że zestawienie to nie jest adekwatne, gdyż w przypadku ciąży wolność wyboru kobiety, choć ograniczona prawem w zakresie zaistnienia ustawowych przesłanek, jest implikowana prawem do prywatności i kontroli własnego ciała. Wywodzenie prawa do dysponowania embrionami z prawa do bycia rodzicem lub z prawa autonomii cielesnej jest dość karkołomne, jak również nie daje wystarczających podstaw do twierdzenia, która strona czyli racje którego z partnerów powinny przeważyć.

Trzecie uzasadnienie nawiązuje do analizy kosztów i zysków obu partnerów, biorąc pod uwagę ogólne ryzyko niepowodzenia zabiegu in vitro. Unicestwienie embrionów w oczywisty sposób stanowi niepowetowaną stratę dla kobiety, dla której jest to jedyna szansa na posiadanie własnego, genetycznego potomstwa. Okazuje się jednak, że koszt czyli szkoda, jaką powoduje decyzja o wycofaniu zgody dawcy gamet dla kobiety nie jest w jednoznaczny sposób większy od kosztów(psychologicznych, emocjonalnych i innych) niechcianego rodzicielstwa po stronie ojca. Obciążenie faktem urodzenia dzieci z poprzedniego związku oraz niemożliwość pozostania anonimowym dawcą może być też bardzo poważne.

Forsując podejście do zgody partnerów na leczenie w kategoriach umowy, należy zauważyć, że umowy dotyczące relacji ludzkich tym różnią się od umów dotyczących praw majątkowych,że późniejsza sytuacja osób – a nawet zmiana woli – jest brana pod uwagę. Przykładem są decyzje o rozwodzie czy opiece nad dziećmi. Z drugiej strony, patrząc na etyczne konsekwencje danej decyzji, zgoda powinna być traktowana jako wiążąca obietnica . Fuscaldo dowodzi istnienie różnicy między świadomą („poinformowaną”) zgodą, która może być wycofana (np. zgoda na przetwarzanie danych osobowych, zgoda na udział w eksperymencie medycznym) a obietnicą, która ma konsekwencje prawne. W tym wypadku zgoda partnerów jako obietnica implikuje podjęcie pewnych działań w ekspektatywie spełnienia przyrzeczenia określonego działania czy poddania się określonemu zabiegowi. Jednak ekspektatywa ta jest różna w różnych stadiach procesu zapłodnienia in vitro.Niewątpliwie największa, najbardziej ukształtowana ekspektatywa nabycia prawa do embrionów powstaje po ich utworzeniu.

Krytyka ustawy HFEA


Krytycy ustawy podnoszą, że opiera się na dysproporcji między statusem kobiet i mężczyzn, gdyż nie uwzględnia braku możliwości deponowania niezapłodnionych komórek przez kobiety. Sugerują ponadto, że wycofanie zgody powinno byc możliwe jedynie przed połączeniem gamet, a nie jak czyni to ustawa do czasu umieszczenia embrionów w ciele matki.Stanowisko to wychodzi z założenia, że powstanie embrionów równa się„rozpoczęciu ciąży”, a alternatywne wycofanie zgody podważa znaczenie przejścia wymaganych konsultacji, podczas których partnerzy mają czas na rozważenie swojej zgody i przyszłych okoliczności.

Przy okazji warto zaznaczyć, że gdyby to kobieta wycofała zgodę na zapłodnienie in vitro, a ustawa zakazała unicestwienia embrionów,mężczyzna musiałby znaleźć matkę surogatkę. W tej sytuacji argument związany z autonomią cielesną kobiety zabraniałby zmuszania kobiety do„przyjęcia niechcianej ciąży”. Poza tym w przypadku konfliktu prawa dobycia matką z odmową bycia ojcem zmiana ustawy mogłaby polegać na przyznaniu ojcu statusu anonimowego dawcy gamet, co oznacza zwolnienie go z obowiązków rodzicielskich [3].

Stanowisko ETPCz

Rozstrzygnięcie sprawy Evans zostało poprzedzone porównawcza analizą ustawodawstwa krajów Rady Europy, z której wynika, że brak jest jednego modelu regulacji kwestii zapłodnienia in vitro, zamrażania embrionów oraz zgody partnerów na wykorzystanie embrionów utworzonych z ich gamet.Trybunał nawiązał też do orzeczeń sądów amerykańskich i izraelskich w analogicznych sprawach. Niezmienna pozostała przede wszystkim ocena Trybunału, że prawo do ochrony życia (art. 2) nie obejmuje embrionów.Trybunał zgodził się ponadto, że w braku międzynarodowego konsensusu w sprawie in vitro, państwom należy się szeroki margines uznania. Prawo brytyjskie wytycza jasną zasadę („bright line rule”) – partnerzy poddający się zabiegowi zapłodnienia in vitro mogą wycofać swoją zgodę w każdym czasie dopóki embrion nie zostanie umieszczony w organizmie kobiety. Jasno wytyczona zasada sprzyja w tym wypadku pewności prawa i zaufaniu do niego.

Trybunał podkreślił, że prawo do prywatności skarżącej dotyczy w tej sprawie tylko i wyłącznie bycia genetyczną matką swoich dzieci. Ustawodawstwo nie zabrania jej bowiem adopcji dzieci lub poddania się zabiegowi in vitro z użyciem obcych gamet. Zgodził się tym samym z argumentem rządu, że sprawa skarżącej nie implikuje jedynie rozstrzygnięcia konfliktu interesów partnerów,ale także kwestii utrzymania zasady pierwszeństwa zgody stron oraz jasności prawa. W rzeczywistości jest to więc konflikt między interesem prywatnym a publicznym.

Trybunał uznał, że ustawa HFEA nie jest sprzeczna z art. 8 Konwencji. Warto na marginesie zaznaczyć, że Wielka Izba potraktowała tę sprawę nie jako przykład ingerencji w prawo prywatności, lecz pozytywnych obowiązków państwa, a w szczególności krajowego ustawodawcy, którego rolą było słuszne wyważenie interesów stron. Przyjmując brak wyjątków od zasady, że użycie ludzkich gamet może nastąpić tylko za zgodą dawcy, odnosi się zarówno do ochrony ludzkiej godności, jak i swobody wyboru. Jednocześnie Trybunał zaznaczył, że Parlament brytyjski ma prawo uregulować tę kwestię inaczej, wykluczając progresywną rolę sądów (w tym samego Trybunału) w stosowaniu prawa wbrew założeniom ustawy. Trybunał nie zgodził się też ze stanowiskiem skarżącej, która argumentowała na rzecz wyższości regulacji przyjętych w niektórych krajach (m.in Izraelu) wobec braku konsensusu w tej dziedzinie. W ostatecznym rozrachunku głosami 13sędziów do 4 głosów mniejszości przyznał rację sądom krajowym, które uznały, że partner pani Evans zgodził się na wykorzystanie embrionów przez nich jako parę, a nie przez skarżącą w pojedynkę.

Zdanie odrębne


Zdanie odrębne zasługują na uwagę przede wszystkim ze względu na podejście do kwestii naruszenia prawa do prywatności i niedyskryminacji przez państwo. Podejście to sugeruje, że gdyby skarżącą był ktoś inny, nie pani Evans, możliwe jest, że naruszenie nie miałoby miejsca. Jednak w jej szczególnym przypadku z powodu ogromnej straty, jaką jest odebranie możliwości posiadania własnych dzieci, należałoby zlekceważyć wycofanie zgody na zapłodnienie przez jej partnera i decyzję o sfinalizowaniu zabiegu oprzeć na jego pierwotnym oświadczeniu. Zdanie odrębne wyraża zatem przekonanie, że interes prawny pani Evans powinien przeważyć nad interesem prawnym jej partnera. Odnosząc się natomiast do zakazu dyskryminacji, zdanie odrębne odrzuca porównanie sytuacji skarżącej do sytuacji niepłodnego mężczyzny ze względu na wiele odmienności w zakresie praw pacjenta oraz fizjologicznych różnic kobiet.

Czterech sędziów sprzeciwiających się decyzji większości Wielkiej Izby odrzuciło również koncepcję rozstrzygania tej sprawy tylko z perspektywy pozytywnych obowiązków państwa. Argumentowali oni, że wyraźnie doszło tutaj do ingerencji w prawo skarżącej i – choć była ona przewidziana prawem, a prawo służyło słusznym interesom - ingerencja ta nie była konieczna ani proporcjonalna do celu w tej szczególnej sprawie.Sędziowie ci skrytykowali brak ustawowych wyjątków od ogólnej zasady wycofania zgody, które umożliwiałyby uwzględnienie tak specyficznej medycznej sytuacji skarżącej, a także skutek decyzji sądu, jakim było nie tylko ograniczenie praw skarżącej, ale pozbawienie jej ich na zawsze.

W opinii mniejszości brak europejskiego konsensusu oraz szeroki margines uznania ustawodawców krajowych nie odbiera Trybunałowi prawa do sprawowania funkcji kontrolnych nad przestrzeganiem Konwencji.

dr Anna Śledzińska-Simon

[1] Giuliana Fuscaldo, Gamete donation: when does consent becomeirrevocable? Human Reproduction Vol. 15, No. 3, 515-519, March 2000,http://www.humrep.oupjournals.org/cgi/content/full/15/3/515

[2] Evans p. Zjednoczonemu Królestwu, para. 87.

[3]Mukaddes Gorar, Not sympathy but justice: Natalie Evans v Human Fertilisation and Embryology Act 1990, Hertfordshire Law Journal 4 (1),pages 44-46, http://perseus.herts.ac.uk/uhinfo/library/l74936_3.pdf

   Wstecz
Dodano: 2008-06-23 11:05:18    Modyfikowano: 2009-02-12 13:34:02